Marta i Daniel
.jpg)
Sesja o wschodzie słońca w plenerze to cudowna metafora. Doskonale oddawała świeżość uczuć dwojga zakochanych. Miłość Marty i Daniela wkracza na nową ścieżkę, pełną wyzwań i wspólnego wysiłku. Żadna pogoda nie byłaby w stanie popsuć tych wyjątkowych chwil jednej z najbardziej fotogenicznych par, z jakimi pracowałem. W dzień ślubu pokropiło, co jedynie pozytywnie ożywiło powietrze.
Ta dwójka szczęśliwych i zakochanych w sobie osób, z pewnością była tego świadoma. Również dlatego uśmiechy nie schodziły z ich twarzy nawet na chwilę w ciągu tej kilkugodzinnej fotograficznej sesji o wschodzie słońca. Ulotność chwili podkreślało piękno budzącej się do życia przyrody.
Kąt padania światła naturalnie uwypuklał urodę nowożeńców, niewymagającej praktycznie żadnej oprawy. Pomysły realizowane w ciągu dnia zdjęciowego oraz ślubu to dzieło zarówno moje, jak i Marty i Daniela. Aktywnie uczestniczyli oni w każdym ujęciu, znacząco ułatwiając mi pracę. Współpraca z nimi należała do wielkich przyjemności!
Skąd znam młodą parę? Marta to moja koleżanka z równoległej klasy jeszcze z czasów podstawówki. Odezwała się do mnie na jakiś czas przed zaplanowanym ślubem i poprosiła o oprawę fotograficzną – nie mogłem się nie zgodzić. Fotografowanie rozpoczęliśmy w mieszkaniu Daniela, gdzie szykował się do ceremonii w asyście kumpli. Panowie dosyć luźno grali na PlayStation i spokojnie zajadali się czipsami.. Marta przygotowywała się do ślubu w zaprzyjaźnionej pracowni BOW, prowadzonej przez dwie siostry. Dalej przygotowania przeniesiono do rodzinnego domu Marty. Jej atak śmiechu podczas składania przysięgi w kościele rozluźnił atmosferę zaślubin.
Koronkowa, tiulowa suknia panny młodej była stylowo taliowana, z dużym dekoltem na plecach, podkreślała kobiece piękno. Delikatna biżuteria w połączeniu z naturalnym makijażem i falowanym bobem, upiętym do tyłu, sprawiły, że Marta wyglądała bardzo fotogenicznie. Doskonale widać to na zdjęciach. Stylizację uzupełniła długim welonem i soczystym bukietem ze świeżych kwiatów w różnych odcieniach różu. Daniel postawił na klasykę – tradycyjny, ciemny, dwuczęściowy, jednorzędowy garnitur z czarną muchą i białą koszulą. Prezentował się tak męsko, że schodzącej ze schodów Marcie mocniej zabiło serce w piersi. W tej samej chwili na widok narzeczonej Danielowi wprost zabrakło tchu.
Udawanie przed obiektywem jest niemożliwe. Zarówno sesja o wschodzie słońca, jak i zdjęcia, które zrobiłem w kościele oraz na weselu, odkrywają całą paletę emocji młodej pary, nie do odegrania przez oscarowych aktorów. Szczerość gestów, czułości zarezerwowane wyłącznie dla tej najbardziej zaufanej, najbliższej osoby.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


