.jpg)
Sesja ślubna w Paryżu była bardzo spontanicznym pomysłem.
A to dlatego, że plener tej szczególnej dla mnie pary, gdyż są to moi długoletni przyjaciele – Aneta i Piotrek, została zrealizowany tuż po ślubie nad naszym polskim morzem. I wydawałoby się że reportaż został zakończony. To kilka dni po powrocie z tego pleneru, zadzwoniła do mnie Pani Młoda z informacją, że spontanicznie wybierają się do Holandii przez Paryż. Równolegle zapytała mnie, czy nie chciałbym z nimi się tam zabrać. Kilka dni później byliśmy już na miejscu 🙂 Cała sesja ślubna w Paryżu, po mimo ogromnemu zmęczeniu podróżą samochodem, oraz brakiem czasu, gdyż mieliśmy tylko jedne dzień, została zrealizowana na szybko w charakterystycznych miejscach dla tego miasta, które jest niewątpliwie jednym z najpiękniejszych w europie. Mam nadzieję, że udało mi się wydobyć choć w małym stopniu, magię z tego cudownego miejsca. Tu należą się również ogromne podziękowania dla naszego kumpla, ich świadka, który podczas zdjęć towarzyszył nam jako niezastąpiony asystent. Dzięki Tony 🙂
W tym wpisie postanowiłem pokazać za równo jedną jak i drugą sesje, gdyż ta pierwsza z naszego wybrzeża również była dość ciekawa… Z resztą zobaczcie sami i oceńcie.
Tak jak wspomniałem jest to publikacja wyjątkowej dla mnie pary gdyż z Anetą oraz Piotrkiem, a raczej Leonem bo tak zawsze go nazywaliśmy znamy się od dawna, i mimo iż proponowali mi abym spokojnie pobawił się na ich weselu, a oni poproszą kogoś innego o fotoreportaż ślubny, to nie mogłem sobie odmówić przyjemności z towarzyszenia im w tym wyjątkowym dniu z aparatem, to już chyba lekkie zboczenie zawodowe 🙂
Oprócz ciekawej przygody jakim była sesja ślubna w Paryżu, sama uroczystość ślubu była również bardzo wyjątkowa i piękna, gdyż odbyła się w plenerze w otoczeniu lasu oraz wiejskich pól, przy delikatnej muzyce skrzypiec oraz harfy, które jeszcze bardziej nadały niesamowitości temu szczególnemu dniu. Po wszystkim Państwo młodzi oraz goście udali sie na zabawę weselną do malowniczego i utrzymanego w fajnym klimacie Dworku Chotynia. Ach co to był za ślub…
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


